Tajskim wstępem, żegnając Rosję

Jeszcze na gorąco, krótko po wyjeździe, spisałem parę myśli, które naszły mnie po wylocie z Irkucka. Ale przepadły wraz z systemem operacyjnym komputera, który – jak na produkt Microsoftu przystało – padł bez wyraźnego powodu, pociągając za sobą na dno kilka dokumentów, których nie zdążyłem schować w bezpieczniejszym miejscu. A

Czytaj dalej

Pociąg, Rosja i ja

W Irkucku, po raz drugi już, kawałek folii ogrodniczej w rozmiarze dwa na dwa metry okazał się być czymś więcej, niż tylko … kawałkiem folii. Przez wiele nocy służyła mi za prymitywną, acz skuteczną, ochronę namiotu przez wodą, błotem, rosą, śniegiem, kurzem i kamieniami – okazjonalnie także krowim nawozem. Znaczona

Czytaj dalej

Rosja – dziwny kraj

Halo, halo, nadaję z końca świata! – dla mnie to jest koniec świata. Dalej nie da się dojechać, bo są albo góry, albo stukilometrowe jezioro Teleckie, dostępne tylko statkiem, tylko latem. W listopadzie, Pionier Ałtaja stoi już zacumowany do jego brzegu, śniegiem przykryty. Ależ to surrealistyczne uczucie nie móc jechać dalej

Czytaj dalej

Pierwsze kroki w Rosji (i w Kazachstanie)

Duch Rosji – niezależnie od tego, gdzie byłem – włóczył się przy mnie przez wiele krajów, mimo oficjalnego zniknięcia z nich rosyjskich macek przed dwudziestu paru laty. I uprzedzał o zbliżaniu się do Rosji na długo zanim zobaczyłem rosyjskiego pogranicznika. Jak chłód zwiastujący zimę lub pojawienie się Buki w dolinie

Czytaj dalej