Wszędzie dobrze, ale… w Kirgistanie najlepiej

… w Kirgistanie najlepiej. Zanim nie wrócę do Pamiru. Pożegnałem się z Laosem i Wietnamem. I Tajlandią też. Pięćdziesięciostopniowe upały nie pomagały w tym, by to pożegnanie poszło lekko. Ilekroć nocuję w którymś z pensjonatów – pustych o tej gorącej porze roku – panie dziwią się, że tu przyjechałem. Teraz

Czytaj dalej

Dłuży się. Laos

Kilka lat temu, Laos został okrzyknięty „World’s Best Tourist Destination”. Jury nie jechało rowerem, tego jestem pewien – ale na pewno dobrze się bawiło na bankiecie w Luang Prabang. Ile osób, tyle opinii o Laosie – jak o mało którym miejscu, które odwiedziłem. Ona mówi o stolicy, Wientianie, jak o

Czytaj dalej

Chiny rowerem? Nie tym razem.

Jakie Chiny? Plany planami.. Tajlandii nie było w planach. Wyszło przypadkiem, i przypadkiem było tam tak przyjemnie, że przydzielony mi za słoną opłatą przez tajskiego urzędnika imigracyjnego w Mae Hong Son dodatkowy miesiąc pobytu wykorzystałem co do dnia. W planach były za to Chiny – dokładnie mówiąc, pół roku szlajania

Czytaj dalej