Chiny rowerem? Nie tym razem.

Jakie Chiny? Plany planami.. Tajlandii nie było w planach. Wyszło przypadkiem, i przypadkiem było tam tak przyjemnie, że przydzielony mi za słoną opłatą przez tajskiego urzędnika imigracyjnego w Mae Hong Son dodatkowy miesiąc pobytu wykorzystałem co do dnia. W planach były za to Chiny – dokładnie mówiąc, pół roku szlajania

Czytaj dalej