Armenia kawą bez mleka płynąca

Czuję perwersyjną przyjemność z dumania nad czasem spędzonym w Armenii na rowerze, będąc w samym środku armeńskiego jądra ciemności – w Stambule. Wylądowałem tu (gra słów niezamierzona) przypadkiem i z miejsca dałem się ponieść wspomnieniom. Tych u mnie nie brak po kilku tygodniach, będąc zewsząd atakowanym martyrologią nie mniej rozbudowaną

Czytaj dalej

W nieistniejącym kraju. Górski Karabach

Górski Karabach – to perła mojej dotychczas krótkiej podróży, na opak ze znanym mi do tej pory pojęciem gościnności i bycia turystą. Kolejna lekcja, która zostanie w głowie na trochę dłużej. Krótkim wstępem – Górski Karabach długo był (i tym bardziej jest teraz) zamieszkany w większości przez etnicznych Ormian. W

Czytaj dalej