Wszędzie dobrze, ale… w Kirgistanie najlepiej

… w Kirgistanie najlepiej. Zanim nie wrócę do Pamiru. Pożegnałem się z Laosem i Wietnamem. I Tajlandią też. Pięćdziesięciostopniowe upały nie pomagały w tym, by to pożegnanie poszło lekko. Ilekroć nocuję w którymś z pensjonatów – pustych o tej gorącej porze roku – panie dziwią się, że tu przyjechałem. Teraz

Czytaj dalej

Wietnam na autopilocie – Droga Ho Chi Minha

Trochę skłamałem mówiąc ostatnio, że dalej na wschód nie będzie. Było – i dopiero po tysiącu kilometrów na południowy wschód od tego niedawnego uproszczenia mogę to powtórzyć bez mrużenia oka. Po kilku dniach jazdy nad morzem, nieplanowanych zresztą – i być może tym przyjemniejszych, bo nie spodziewałem się, by jazda

Czytaj dalej